Smutek Lema z powodu współczesnej nauki i naukowców

(Temat na grupie dyskusyjnej pl.sci.fizyka - 11 maja 2000 09:00
http://groups.google.pl/group/pl.sci.fizyka/browse_thread/thread/afa8a32a15f58556/555447f9c14c5355?lnk=gst&q=Smutek+Lema+#555447f9c14c5355 )

Gazeta Wyborcza z 6-7 maja 2000 r. opublikowała wywiad ze Stanisławem Lemem. Ostatnie pytanie i odpowiedź z wywiadu:

"Myśli Pan, że coraz lepiej wiemy, że coraz więcej nie wiemy?"

Odp.: Ja to czuję niesłychanie wyraźnie. Coraz lepiej wiem, że coraz więcej nie wiem. Już się nawet nie mogę połapać w tych wszystkich nowych teoriach. Czasem mam wrażenie, że uniwersytety rosną jeszcze szybciej niż Wszechświat, profesorowie mnożą się szybciej niż Hindusi, a każdy profesor musi przynajmniej raz na dwa lata wydać nową książkę i w każdej książce musi być jakaś nowa teoria. Najdziksze pomysły krążą w świecie nauki. Kto to wszystko przeczyta? Kto odsieje brednie od tego, co sensowne? Kto się w tym połapie? Może są jacyś geniusze na świecie. Ja już nie dam rady. I już nie uwierzę, że mój głos - nawet gdyby mi się chciało krzyczeć wniebogłosy - może cokolwiek zmienić.

Ta wykładnicza zmiana już się nie zatrzyma. Będzie gnała, gdzie chce - czy nam się to podoba, czy nie. Jak trąba powietrzna, której też żadna siła ludzka nie może zatrzymać. Co z tego, że jestem tłumaczony na 36 języków, że moje książki mają 27 mln nakładu. To wszystko spływa i nic nie zostaje. Strumienie książek ciągle spływają na lady i zmywają do piwnic wszystko, co było wcześniej. Dziś książka w księgarni nie zdąży się zakurzyć. My żyjemy wprawdzie coraz dłużej, ale wszystko wokół nas istnieje coraz krócej. To jest bardzo smutne. Ale nikt już tego nie może zatrzymać. Świat wokół nas umiera tak błyskawicznie, że do niczego nie można się naprawdę przyzwyczaić.

                         (rozmawiał Jacek Żakowski)

                              *     *     *

Lem jest smutny, ale czy my także mamy być smutni? Niewątpliwie, nie. Zamiast podzielać smutek Lema, możemy zacząć oddzielać brednie od tego, co jest w nauce sensowne. Wcześniej tu na grupach podawałem kryteria, jakimi należy się kierować, aby odróżniać istniejące w nauce brednie od tego, co jest w niej sensowne.
Powtarzam: opieranie teorii naukowych (a ogólnie, nauki) na tym, co jest niewyobrażalne, jest niedorzecznością. A niewyobrażalne dla nas (nie tylko dla mnie, czy dla Was, ale dla wszystkich ludzi) jest to, co nie tylko że nie ma żadnego związku z naszymi doświadczeniami i wcześniej zgromadzoną wiedzą, ale często jest z nimi sprzeczne. Sensowne natomiast jest to, co nawiązuje do zgromadzonej wcześniej wiedzy i naszych doświadczeń bądź z tego (wszystkiego) wynika.

Aby nie być gołosłownym, podam przykład stałej prędkości światła w próżni fizycznej. Współczesna nauka przyrodnicza "kręci się" wokół tej stałej prędkości światła, jak pies wokół własnego ogona. Ale ogon, wokół którego kręci się czasem pies, jest rzeczywisty. Natomiast na potwierdzenie prawdziwości stałej prędkości światła w próżni fizycznej najczęściej przytacza się doświadczenie Michelsona-Morley'a, które było przeprowadzone w atmosferze ziemskiej. Nikt nie zwraca uwagi na to, że doświadczenie to nie ma nic wspólnego z pomiarem prędkości światła w próżni fizycznej i nie jest w stanie oddać tego, jak światło zachowuje się w próżni fizycznej.

Czasem na grupie fizycznej pojawiają się rozsądne pytania na temat prędkości światła w próżni fizycznej, tak jak zadane w wątku "Prędkość światła" z 28.04.2000 przez Dominika Lisiakiewicza.
"Zastanawiałem się kiedyś, dlaczego prędkość światła nie zależy od ruchu obserwatora. Jeżeli jest tak rzeczywiście, to czy wynika z tego, że światło dotrze w tym samym momencie do osoby lecącej  w kierunku źródła światła co stojącej w miejscu?"

Takie pytania stwarzają okazje, aby całą rzecz sensownie rozważyć. Zastanawiajcie się np. nad tym, jakim to sposobem fala świetlna (impuls) ma taką samą prędkość w próżni fizycznej niezależnie od prędkości obserwatorów. Czy gdy fala świetlna biegnie w próżni fizycznej, to jest jakiegoś rodzaju fatamorgana, poruszająca się bez związku z tą przestrzenią fizyczną i nie można powiedzieć, gdzie ona w jakimś momencie się znajduje? Przecież tak wcale nie jest. Biegnąca w próżni fizycznej fala  elektromagnetyczna (czy też impuls) jest związana w danym momencie z miejscem, z jakimś położeniem w próżni fizycznej. Czyżby poruszający się (jednocześnie) obserwator nie zmieniał swego chwilowego położenia względem tego miejsca, gdzie akurat w danym momencie znajduje się fala?

Myślcie!!! Bo takim sposobem, młodzi naukowcy przyszłości, zamiast smucić się, możecie stopniowo wyeliminować bzdety z nauk przyrodniczych.

Wszystkiego dobrego. Pinopa

Nie rezygnujcie z samodzielnego myślenia. (...)

@Ludzie to gaduly: Dzis wie (o czyms) jeden czlek, a za jakis czas - wszyscy.@